DRUH STANISŁAW MAZAN 1911 – 1943

Przegląd Pożarniczy, 1981/6 s. 26-27, „Jeden z nich” – Stanisław Mazan.

Urodził się 26 listopada 1911 r. w Rzeszowie. Ojca stracił we wczesnym dzieciństwie. Wychowała go matka. Kiedy wyszła powtórnie za mąż był jeszcze chłopcem w wieku szkolnym. W ojczyźnie nie znalazł ojca i dlatego po ukończeniu szkoły podstawowej w Rzeszowie przeniósł się do Krosna. Zarabiał lekcjami, pomagała mu – w miarę możliwości – matka i tak w trudnych warunkach materialnych ukończył szkołę średnią.

Po odbyciu służby wojskowej w Zambrowie zamieszkał na stałe w Krynicy. Tu pracował w Zarządzie Miejskim oraz uczył w prywatnym gimnazjum. Działał aktywnie w wielu organizacjach społecznych: założył i był dyrygentem krynickiego chóru Echo, stworzył młodzieżowy klub sportowy, należał do Ochotniczej Straży Pożarnej, której komendantem był w tym czasie Bronisław Witkowski.

Za jego radą złożył podanie o przyjęcie do Centralnej Szkoły Pożarniczej w Warszawie. Po ukończeniu kursu został powiatowym instruktorem pożarnictwa w Nowym Targu, a następnie zastępcą komendanta Portowej Straży Pożarnej w Gdyni. Tam zastała go wojna. Brał czynny udział w obronie Gdyni i Oksywia. Tam też był po raz pierwszy aresztowany. Zwolniono go z nakazem wyjazdu pierwszym pociągiem wysiedleńczym do obozu przejściowego w Częstochowie. Po pięciu dniach jazdy w zamkniętym wagonie towarowym wyskoczył wraz z żoną i maleńkim dzieckiem z pociągu w okolicach Katowic. Po kilkudniowej wędrówce wraz z rodziną do Krosna, gdzie mieszkali rodzice żony.

Jeszcze w 1939 r. nawiązał kontakt z podziemiem. Przeprowadzał ludzi przez zieloną granicę w rejonie Dukli oraz kolportował tajną prasę. W roku 1942 nawiązał z nim kontakt płk Jerzy Lgocki – ówczesny kierownik techniczny pożarnictwa na Generalną Gubernię z siedzibą w Krakowie i równocześnie komendant strażackiego ruchu oporu Skała. W 1943 roku zorganizował z polecenia władz centralnych Szkołę Pożarniczą w Starym Sączu, której został komendantem. Zadaniem szkoły, będącej jakby filią warszawskiej Centralnej Szkoły Pożarniczej, było przygotowanie ludzi do konspiracyjnej walki przez ćwiczenia bojowe i strażacką musztardę. Szkolenia kursowe obejmowały program oficjalny pożarniczy i nieoficjalny przygotowujący do walki w podziemiu.

Żona Stanisława Mazana tak wspominała te czasy: Mieszkaliśmy w Nowym Sączu przy ul. Grzybowskiej w siedzibie zawodowej straży pożarnej. Już nawisnę 1943 roku mąż przeniósł się właściwie do Starego Sącza. Chorowałam wtedy poważnie na płuca, dziećmi opiekowała się moja matka. Mąż często przyjeżdżał do nas, dbał o dom i zapewniał opiekę lekarską dla mnie, ale podświadomie czułam, że są sprawy ważniejsze dla niego i bardziej go absorbujące niż trudności domowe. Podczas krótkich pobytów w domu opowiadał o swojej pracy w szkole. Nie zwracałam wówczas uwagi, że opowiadaniach powtarzał często niektóre daty i godziny rozpoczynających się kursów w szkole. W tym okresie przyjeżdżali różni nieznani ludzie, przedstawiający się, jako koledzy męża. Zawsze życzyli sobie rozmawiać ze mną i zawszę rozmowę kierowali na sprawy szkoły. Powtarzałam podane mi uprzednio przez męża wiadomości z kompletną dokładnością, ponieważ nic innego mnie nie interesowało. Dopiero po aresztowaniu męża zrozumiałam, że byłam nieświadomą łączniczką, że nie narażając, wykorzystywali mnie w ten sposób do swoich celów.

Aresztowanie Stanisława Mazana Przez Niemców nastąpiło w nocy z 14 na 15 października 1943 roku. Bezpośrednio powodem aresztowania była akcja w Skrzydlnej, nieudany napad na niemiecki posterunek żandarmerii w celu zdobycia broni i przedarcia się do głównego zgrupowania członków Skały. W akcji brała udział grupa chłopców przybyłych z Warszawy z Centralnej Szkoły Pożarniczej. Zginęli tam w walce między innymi – upamiętnieni także na szkolnej tablicy – Andrzej Mierzanowski, Zbigniew Pawłowski, Jan Pryczek. Po aresztowaniu Stanisław Mazan przeszedł śledztwo i męczeństwo tortur w więzieniach w Nowym Sączu i na Montelupich w Krakowie.

W połowie listopada 1943 roku rozklejono w rejonie sądeckim kolejną listę zakładników ze znaną formułą o możliwości ułaskawienia, jeżeli w okresie trzech miesięcy nie będą podejmowane żadne akcje skierowane przeciwko Niemcom. Na liście tej znalazło się nazwisko Mazana oraz jego współpracowników ze szkoły Bronisława Piwowara i Mieczysława Wędrychowskiego. Faktem Jest, że ucichły w tym okresie wszelkie sabotaże, nic się nie działo na szkodę Niemców. Może podziemie liczyło na dotrzymanie obietnic niemieckich. Ale los skazanych był i tak przesądzony. Dnia 11 stycznia 1944 roku ze stacji Męcina wyjechała lokomotywa kolejowa z pustą węglarką, wypuszczona przez niemieckiego dyżurnego ruchu. W Chomranicach węglarka ta wypadła z torów. Władze niemieckie uznały to za sabotaż. Termin ułaskawienia zakładników upływał następnego dnia. Dwunastego stycznia rano przywieziono na miejsce „katastrofy” kolejowej z więzienia na Montelupich 28 zakładników. Wśród niech Mazana, Piwowara i Wędrychowskiego. Do ustawionych wzdłuż nasypu kolejowego esesmani oddawali strzały. Stanisław Mazan rozstrzelany był jako ostatni. W 1945 roku w marcu ekshumowano zbiorową mogiłę. Rozpoznane zwłoki Stanisława Mazana przewieziono do Nowego Sącza i pochowano na cmentarzu zasłużonych. W 1949 r. został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Partyzanckim.

Akt chrztu świętego z kościoła farnego pw. św. Wojciecha i Stanisława w Rzeszowie.